Jest w polsce jedna droga, od lat wyjeżdzona, na wschód póŁnocny wiedzie… „ deportacje I tułaczka narodu polskiego scenariusz inscenizacji dla szkół ponadgimnazjalnych „Jest w Polsce jedna droga”




Дата канвертавання21.04.2016
Памер40.92 Kb.
JEST W POLSCE JEDNA DROGA, OD LAT WYJEŻDZONA,

NA WSCHÓD PÓŁNOCNY WIEDZIE… „
DEPORTACJE I TUŁACZKA NARODU POLSKIEGO

Scenariusz inscenizacji dla szkół ponadgimnazjalnych


Jest w Polsce jedna droga”

Jest w Polsce jedna droga, od lat wyjeżdżona,

Na wschód północny wiedzie, znana od stuleci,

Za mężem w noc porwanym płakała tam żona

I od matki oddarte ginęły tam dzieci.
Myś1eliśmy — czas minął. Ziemia każdym latem

Znad Niemna niosła czary i z łąk margerytki,

Któżby, śniące nad Świtezią, zatrzymał się na met,

Że kiedyś tędy mknęły na Sybir kibitki?!


O poro złud okrutnych, żałobna rachubo,

Po której się to samo powtarza, to samo,

Że lata są wygnaniem, dzień każdy jest zgubą,

A w nocy słychać salwy za więzienną bramą.


Co teraz nas ocali, z obczyzny sprowadzi,

I nad Niemen domowy, nad Świteź powróci,

Na jakie mamy słowo podnosić się, bladzi,

I na jakie rozbijać te mury, zakuci.


Ach, jest to słowo — słyszysz? — w ślad za nami leci

I wiarę nam umacnia nad wszelką zawiłość.

Jest w Polsce jedna droga, znana od stuleci,

Którędy wolność wraca z wszystkich wygnań. Miłość.


Jest w Polsce jedna droga, gdzie prędzej czy później

Z cierpień moc taka wyjdzie, że Boga zadziwi:

Powracają ojcowie, umarli podróżni,

Budzą synów — i walczą — polegli i żywi.1



Kazimierz Wierzyński „ Jest w Polsce jedna droga”


Już na początku XIX w. boleśnie dotknęły Polaków deportacje w głąb Rosji. Były one wymierzone w uczestników powstań i w ich rodziny. Majątki powstańców konfiskowano. Kibitki jechały na Wschód. Ksiądz Piotr z „Dziadów” Adama Mickiewicza opisał to w swoim widzeniu.


„Tyran wstał — Herod! — Panie, cała Polska młoda

Wydana w ręce Heroda.

Co widzę? — długie, białe, dróg krzyżowych biegi,

Drogi długie — nie dojrzeć — przez puszcze, przez

śniegi

Wszystkie na północ! — tam, tam w kraj daleki,



Płyną jak rzeki.

Płyną: — ta droga prosto do że1aznej bramy,

Tamta jak strumień wpadła pod skałę, w te jamy,

A tamtej ujście w morzu. — Patrz! po drogach leci

Tłum wozów — jako chmury wiatrami pędzone,

Wszystkie tam w jedną stronę.

Ach, Panie! to nasze dzieci,

Tam, na północ – Panie, Panie!

Takiż to los ich – wygnanie!

I dasz ich wszystkich wygubić za młodu,

I pokolenie nasze zatracisz do końca? —

Patrz! — ha! — to dziecię uszło — rośnie — to

obrońca!” 2
W XX w. miały miejsce największe w całej historii przymusowe przesiedlenia ludności. Stalin dążył do wcielenia do państwa sowieckiego okupowanych ziem II Rzeczypospolitej. Przeprowadzane deportacje były elementem realizacji tego planu.

Ucieczka przed prześladowcą często była początkiem tułaczej drogi w nieznane, na Wschód. „ZSRR był jedynym na świecie państwem, gdzie pociągi więzienne kursowały według rozkładu jazdy”3. Podróż w bydlęcych wagonach była wstrząsem i wstępem do kolejnych stopni poniżenia.

„Były to tzw. tiepłuszki, zwykłe wagony dla bydła, o dwu maleńkich okienkach, ciemne, brudne, nie otwierane w czasie upału, więc duszne i na każdej stacji w dzień i w nocy badane przy pomocy żelaznego drąga czy są całe, czy więźniowie nie naruszyli dachu, ścian czy podłogi”4.
W bydlęcym wagonie”
Przeciągnęli go potem pod ścianę,

do kąta,

przyrzucili płaszczem bez guzików,

leżał sztywny i stygł.

Kto by sobie w transporcie

Trupem głowę zaprzątał?

Nikt
Jeszcze wczoraj wieczorem

mówił komuś po cichu,

że chory,

jeszcze rano dyszał…

Teraz spokój.

W tułaczach nóg zdeptane stępory

sztywność śmierci nacieka i cisza.
Nikt już więcej po świecie

wlec ni ganiać nie będzie

tych sznurkami okręconych szmat.

Tak.


W pośmiertnej wygodzie

zdobył kąt na podłodze

i wyciągnął się wreszcie na wznak.
Czyjś? Na pewno… Ktoś czeka,

ktoś się modli nocami,

żeby wrócił – przetrzymał to wszystko…

Ot i przepadł.

Jak dojdą, gdy nie wiemy my sami,

Jakie imię miał, jakie nazwisko


Znowu jedna śmierć taka…

Kto obolał, opłakał,

kto ją odczuł?

Nikt. Bo któż? Nie my…

…Chyba one. Ze strachu

od stygnących już łachów

po wagonie rozłażące się


  • wszy.5

Beata Obertyńska „W bydlęcym wagonie”


Stalinowski plan zakładał eksterminację polskich elit politycznych i umysłowych oraz wynarodowienie i zamienienie ich w „homo sovieticus”.

Więźniowie byli przetrzymywani w nieludzkich warunkach, w przepełnionych celach, niedożywieni i poniżani.

„ Pomimo że obóz był silnie odrutowany i pilnowany z zewnątrz, wprowadzono kraty na oknach i sztaby na drzwiach baraków, zakładane na początku przez dyżurnych wojskowych. I na pewno by się to przyjęło, gdyby w innym obozie nie wybuchł pożar w baraku i nim przybiegł strażnik wszyscy się usmażyli – około stu pięćdziesięciu osób. Przyszło więc zarządzenie o zaniechaniu zamykania, jednak podczas odpoczynku nocnego, tj. od godziny 22 do 5.30, pod groźbą śmierci nie wolno było wychodzić z baraków. Te i inne

zarządzenia miały nas poniżyć i uświadomić nam, że nie jesteśmy ludźmi, lecz tylko elementem niewolniczym, skazanym na wyniszczenie fizycznie ciężką pracą”6.


„Głód, głód... Potworne uczucie, zamieniające się w końcu w abstrakcyjną ideę, w majaki senne, podsycane coraz słabiej gorączką istnienia. Ciało przypomina przegrzaną maszynę pracującą na zwiększonych obrotach i zmniejszonym paliwie, zwłaszcza gdy w okresach przesilenia zwiotczałe ręce i nogi upodob­niają się do starganych pasów transmisyjnych. Jaka jest granica jego działania, poza którą chyląca się do upadku godność ludzka odzyskuje na nowo swą zachwianą równowagę? Nie ma żadnej. Ileż to razy ja sam, rozpłaszczywszy pałającą twarz na oblodzo­nej szybie kuchni, żebrałem niemym spojrzeniem u złodzieja leningradzkiego Fiedźki o jeszcze jedną chochlę "rzadkiego"? A czyż najlepszy mój przyjaciel, stary komunista i towarzysz młodzieńczych lat Lenina inżynier Sadowski, nie wyrwał mi raz na opustoszałym pomoście obok kuchni blaszanki z zup~, aby nie dobiegłszy z nią nawet do wychodka, wychłeptać po drodze gorą­cą ciecz spragnionymi wargami? Jeżeli istnieje Bóg, niech karze bezlitośnie tych, którzy łamią ludzi głodem.” 7
Zesłańcy byli wykorzystywani do ciężkich robót w kołchozach, przy wyrębie lasu, w kopalniach. „Do pracy w lesie musiał iść każdy po skończeniu czternastu lat, bez względu na płeć”8.
Długo deportacje i eksterminacje ludności polskiej na Wschodzie okrywało milczenie. Białe plamy historii tamtego okresu wypełniły wspomnienia tych, którzy przeżyli Kołymę, Krąg Polarny. Niech ten rozdział historii, naznaczony setkami polskich krzyży zostanie w naszej pamięci.
Msza żałobna w katedrze nowojorskiej”
Uklękło tysiące ludzi

I w łukach modli się tłum:

Daj nam to, Boże, zrozumieć

I w uniesieniu ogarnąć

Na co już nie ma rozumu.
Modlimy się za porwanych, za umęczonych, za zmarłych,

Nad Amu-Darią, Irtyszem i na odludziach Syberii,

Na Nowej Ziemi, gdzie znikło siedem tysięcy więzionych,

Na tych przestrzeniach podobnych do niewymiernej przepaści,

W którą zepchnięto miliony i w której skarga zamarła,

Chociaż ten chorał straszliwy, gdyby wybuchnąć mógł z gardła,

Poraziłby uszy świata.

Modlimy się za niewinnych.

Boże, coś walkę z ciemnością

Nakazał hufcom aniołów,

Któryś odebrał bezbronnym

Ostatni od boku bagnet

I z lufy ostatni ołów.
Modlimy się za żołnierzy, żołnierzy Wilna i Lwowa,

Pojmanych w napaści z tyłu, zdradzieckiej i judaszowej,

Kiedy nie mieli już nawet okrutnych praw każdej wojny,

Która pozwala zabijać, aby samemu nie zginąć,

Żołnierzy w łagrach śmiertelnych, żołnierzy w bagnach zatrutych,

Żołnierzy w lodach kamiennych, żołnierzy bitych i skutych,

Żołnierzy naszej wolności.

Modlimy się za niewinnych.


Daj poznać zło i nie pytać

Czemu się nigdy nie zmienia,

Boże, coś wszystkim najlepszym

Nad ułomnością doczesną

Stał się ludzkiego sumienia.
Modlimy się za najbliższych, imiona marzną nam w ustach,

Za wywiezionych w pociągach nie wiedzieć w jakim kierunku,

Za utraconych bez wieści w pustkowiach, na osiedleniu,

W jurtach, gdzie siostra nasza jest matką kirgiskich bękartów,

W stepach, gdzie plewy pożywnej dzieci szukają w nawozie,

Za bezimienną kalwarię w codziennej, conocnej grozie

Prześ1adowanych uparcie.
Modlimy się za niewinnych.
Lekarzu, coś trędowatych

Z cielesnej oczyszczał skazy,

Spójrz, jak ich odczłowiecza,

Omd1ałych z głodu, ginących

Od nie leczonej zarazy.
Modlimy się za męczarnie chorych bez dachu nad głową,

Tych, którym szkorbut zagnoił usta zgniłymi dziąsłami,

Tych, którym nogi opuchły sine i bose na mrozach,

Tych, co w gorączce tyfusu na próżno jęczą o napój,

Tych, nad którymi się każdy wszędzie i zawsze pochyli,

A których tam nawet w śmierci, w ostatniej męczeńskiej chwili,

Opuścił Samarytanin.

Modlimy się za niewinnych.

Światło nad ziemią rodzinną,

Blasku zachodów i wschodów!

Przebij ten mrok niepojęty

Co czarną spada powieką

Na oczy twoich narodów.
Modlimy się za Polaków, męczonych bo byli z Polski,

Za Żydów rozstrzeliwanych, bo mieli z nami ojczyznę.

Za Ukraińców zesłanych, bośmy pospołu osiedli,

Za wszystkich b1iźnich po kraju, po ojcach ich i po matkach,

Za owoc tej samej ziemi, ludzi tej samej przyrody

I chleba tego samego, ognia, powietrza i wody,

Za wszystkich z naszego domu

Modlimy się za niewinnych.


Usłysz nas Panie, i zbaw ich,

Którzy wyzbyci wolności,

Obezwładnieni przemocą

Życia nie mają własnego

I grobu dla własnych kości.
Modlimy się za nich wszystkich, stąd gdzie się modlić możemy,

Gdzie wo1ność pozwala myś1eć myślom każdego człowieka

I serce bije tym ruchem, którymś je popchnął do życia -

Panie świetlisty w ciemności, dobro ludzkiego sumienia,

Modlimy się stąd do ciebie, prosimy świętej opieki,

Boże, coś Polskę swą tarczą przez liczne osłaniał wieki,

Wyprowadź lud swój z niewoli.9

Kazimierz Wierzyński „ Msza żałobna w katedrze nowojorskiej”


Wanda Strumiłłowa, która przeszła piekło zsyłki tak wspominała historię swojej rodziny:

„Wiesz, patrząc na setki naszych ludzi, straszliwie zmordowanych i głodnych, brnących od świtu do nocy w głębokim śniegu, myślałam jak historia się powtarza. Zapewne w takich samych warunkach przed osiemdziesięciu laty brnął przez śniegi syberyjskie mój dziadek Wincenty skazany wyrokiem carskim za udział w powstaniu 1863 roku. A teraz jego syn, wnuczka i prawnuki… Tyle pokoleń…”10.

Oprac. Edyta Dobek



1 Od Staffa do Wojaczka : poezja polska 1939-1988. T. 1.Łódz, 1991, s. 92-93


2 Mickiewicz Adam. Dziady. Cz. III. Warszwa, 1980, s. 189-190

3 Encyklopedia białych plam. T. 5 : De-Eu. Radom, 2001

4 Grubiński Wacław : Między młotem a sierpem // W: My deportowani. Warszawa, 1989, s. 39

5 Antologia poezji polskiej na obczyźnie 1939-1999. - Warszawa ; Toronto, 2002, s. 46-47

6 Minorowicz Jan : Więzień Gorłagu D 509 // W: Wschodnie losy Polaków. T. 1. Warszawa, 1991, s. 287

7 Herling-Grudziński Gustaw: Inny świat // W: My deportowani. Warszawa, 1989, s. s. 106

8 Strumiłło-Miłosz Grażyna : Znad Świtezi w głąb tajgi : (rozmowy z moją matką). Olsztyn, 1990, s. 70

9 Poezja odzyskana : antologia poezji polskiej 1939 – 1989. - Warszawa, 1992, s. 37 - 39

10 Strumiłło-Miłosz Grażyna : Znad Świtezi w głąb tajgi : (rozmowy z moją matką). Olsztyn, 1990, s. 55





База данных защищена авторским правом ©shkola.of.by 2016
звярнуцца да адміністрацыі

    Галоўная старонка