Czarny dotyk anioła”




Дата канвертавання18.04.2016
Памер13.18 Kb.
,,Czarny dotyk anioła”
 
 
 
Serdeczne podziękowania dla
 Yukari Hayasaka za korektę tekstu.
W sumie to opowiadanie jest wspólne.
 

Sakura Krisi- zwariowany 18 latek. Pracujący w barze,,Czarny dotyk anioła” jako tancerz, wcześniej pracował jako męska dziwka (czasami bywa w szkole)
Kizuni Reiko- bogaty student, 19 letni eks Sakury, znęca się nad nim psychicznie, nie wiadomo, dlaczego go to bawi.
Sesji Koinawa- 20 latek zaczynający pracę w tym samym barze, co główny bohater, zakochany w nim po uszy, ale to ukrywa i nie tylko.
Hiko- 22 letni urzędas, teraźniejsza zabawka Kizuniego.
 
 
 
Jesienny poranek zapowiadał się nieciekawie. Po szybie spływały krople deszczu. Przypominały łzy. Te ciężkie, samotne poranki bez niego obok. Wstał, delikatnie zsuwając kołdrę ze swego nagiego ciała i szybkim ruchem zapalił papierosa. Podszedł do okna, spojrzał na dół, zobaczył to, co zawsze brudną, szarą ulice oraz masy samochodów i ludzi spieszących do pracy. Zgasił peta i udał się do łazienki by się obmyć. Po chwili doszedł jednak do wniosku, ze weźmie długą, gorącą kąpiel. Zaczął myc włosy i ciało. Poczuł wielka ochotę na sex. Cicho zaklnął, ze nie ma partnera, po chwili doszedł do wniosku, ze poradzi sobie sam. Ujął go delikatnie w dłoń i zaczął coraz bardziej, mocniej pieścić. Członek zaczął sztywnieć i unosić się do góry. Czuł coraz większe podniecenie. Oddech stawał się głębszy, szybszy, w końcu wydobył się z niego jęk. Uniesienie to nie było tak wspaniałe, jak kiedy jest wywołane przez druga osobę, ale narazie nie maił, na co innego liczyć. Umył się do końca, posprzątał po sobie. Ubrał się w czarne skórzane spodnie i białą koszule rozpięta na klatce piersiowej.
- Co za ulga.-Powiedział do siebie i zaśmiał się w duchu z zadowolenia.
Podszedł do telefonu stojącego na biurku i zadzwonił po taksówkę. Zanim samochód przyjechał, spakował książki, ubrał czarne glany i płaszcz. Gdy wsiadł poprosił taksówkarza, aby tez zawiózł go do biblioteki. Znalazłszy się w środku usiadł przyjmy samym stoliku, co zawsze i myślał, co wypożyczyć, gdy zobaczył Kizuniego jak zawsze nie nagannie ubranego i podniecającego. W spodniach zaczęło mu się robić ciasno, by uciec od wzroku swego byłego przysłonił się gazeta udając, ze go nie widzi. Kiedy wyjrzał z nad niej już go nie było, kiedy poczuł delikatne pocałunek na swojej szyi. Podniósł się nagle z wielkim impetem Az krzesło spadło z wielkim hukiem.
- Przestań! Spieprzaj ode mnie. Ciągnij druta albo poproś sobie do tego swojego lachociąga.- Przy ostatnim zdaniu glos jego zaczął drżeć.
- Milo mi powiedziałeś na dzień dobry. Hiko nie jest lachociagiem. Przynajmniej jest czyściejszy i bardziej schludny niż ty. Byłem ciekaw czy nadal za mną tęsknisz. No to pa!-Powiedział to spokojnie i ironia. Uśmiech przy tym nie zchodził z jego twarzy.
- zaczekaj! Myślisz, ze możesz mi tak nawrzucać to chyba cos cię boli! Powiem tyle żałuję, ze cię poznałem i odwal się ode mnie.
-To ty myślisz, ze możesz się tak na mnie drzeć. Wal się. Idę, ale jak będę chciał to i tak żyć ci nie dam Sakura Krisi- powiedział swoje i wyszedł.
Sakura mocno wkurwiony nie mógł się skupić na książkach do tego wszyscy zebrani się na niego gapili. Zabrał, wiec swoje manatki i udał się na spacer. Po drodze zapalił papierosa.
-Dobrze, ze przestało padać.-Mruknął do siebie.
Szedł powoli, przyglądając się chłopakowi starszemu od siebie. Nie zdawał sobie za bardzo z tego sprawy, co robi; podszedł do gościa.
-Masz fajkę?- Zapytał się z uśmiechem.
-Nie mam. Odwal się. Z pedałami się nie gadam-ton jego był ostry i nieprzyjazny.
-Skąd możesz wiedzieć, kim jestem? Nie masz to, nara.- Powiedział to spokojnie i rzeczowo.
Udał się w swoją stronę, ale przeczucie mówiło mu, ze jeszcze się spotkają. Podszedł do domu by szykować się do pracy na wieczór. Gdy wszedł do pokoju zauważył Na podłodze mnóstwo rozwalonych książek i ogólny burdel w mieszkaniu. Podszedł do biurka i zadzwonił do pracy.
-Wpadnę dziś na piwko, ale nie będę tańczył. Biorę wolne- oznajmił.
-OK. Tylko wpadnij. Mamy nowego w pracy.- Odpowiedział podniecony glos w słuchawce
Ogarnął trochę w mieszkaniu i ubrał się w wytarte czarne dżinsy, glany oraz granatową koszule podkreślająca jego niebieskie oczy. Wyszedł, ale po chwili wrócił, bo zapomniał wziąć papierosów.
Bar nazywał się,,Czarny dotyk anioła”. Wnętrze było przesycone zapachem papierosów i alkoholu. Wystrój był czarno-czerwony. Idąc korytarzem wychodziło się na balkon Na dole znajdowały się stoliki i scena dla tancerzy. O tej godzinie nie było jeszcze mocno zatłoczony. Na scenie tańczyło dwóch znajomych i jeden nowy.
-Nawet dobrze sobie radzi. – Pomyślał
Zszedł po krętych schodach Na dół i podszedł do sceny, gdzie tańczył ten nowy. Wziął krzesło i usiadł centralnie Naprzeciwko niego. Po kilku minutach doszedł, ze zna ta twarz. Jednak Na scenie wyglądał ja anioł, jak prawie każdy niech, ale od niego bilo cos silniejszego. Było on starszy od niego, ale bardzo pociągający. Zaczął przyglądać mu się coraz większym zainteresowaniem, kiedy skończył tańczyć, ubrał się i poszedł do baru, by nalano mu piwa. Sakura podążył jego śladami i po chwili stal przy nim. Zamówił whisky i zagadał do nieznajomego.
-Hey! Znowu się dziś spotykamy-powiedział miłym tonem
-Czesc!Wiem i co z tego? Boli cię to- odpowiedział oznajmującym tonem
-Widzę, że jesteś tak samo niemiły jak poprzednio i ty tez jesteś homo. Nie boli mnie to, ani trochę i cieszę się, że mogę cię poznać-powiedział spokojnie
-Sorry, ze jestem taki nie miły, ale…w sumie to nie twoja sprawa-powiedział miłym głosem.
-Ok. Rozumiem nie mój interes, ale jak by, co to wiesz gdzie mnie szukać- uśmiechnął się czule i go przytulił mocno.
Sesji, bo tak miał na imię ten chłopak odwzajemnił jego uścisk i pocałował go w pliczek. Po chwili został zawołany by występował na scenie. Tłok w barze robił się gęstszy. Po skończonej pracy i siedzeniu w barze Sakura i Sesji udali się w stronę domów. Jak się później okazało mieszkali w tej samej dzielnicy, tylko Sesji mieszkał trzy bloki dalej. Sakura chciał odprowadzić swojego nowego kolegę, ale on nie chciał, wiec zaprosił go do siebie.
-Może wpadniesz do mnie na małą herbatkę i ciatko?-Spytał zachęcającym głosem.
-Hm…no w sumie mogę wpaść, ale nie tylko na to. Jeślisz masz cos więcej mi do zaoferowania- uśmiechnął się znacząco.
-Oczywiście, ze mam.- Odpowiedział i złapał go w pasie.
Obydwaj weszli do mieszkania. Sesji ulokował się od razu na łóżku. Przyniósł herbatę i ciastko. Gość odstawił je na stolik i zaczął dobierać się do Sakury. Gospodaż nie miał nic, przeciwko, więc odstawił swoją herbatę i ciasto. Zaczął oddawać się pieszczotą i odwzajemniać je. Sesji przesuwał delikatnie rękę po ciuchach od dołu do góry i zatrzymał na pierwszym guziku koszuli. Całując jego wargi rozpinał koszule, a później ściągnął ja z niego. Zaczął zabierać się do spodni. Sakura nie pozostawał mu dłużny. Ściągnął z niego ubranie. Całował go czule po szyi zjeżdżając coraz niżej. Poczuł jak ciało pod nim drżało z zachwytu. Gdy obaj byki już nadzy sesji ujął delikatnie członek i wziął go do ust. Bawił się nim i ssał delikatnie, dotykając koniuszkiem jezyka. Krisis wziął oliwkę delikatnie smarując członka i włożył go do wnętrza Sakury. Delikatnie i coraz głębiej w niego wchodził. Chłopak sapali podniecenia. W pewnym momencie wszedł w niego mocno i stanowczo. Seiji wydobył tylko z siebie głuchy jęk podniecenia. Obydwaj zachwycenie przenieśli się do łazienki by kontynuować dobra zabawę pod prysznicem. Koinawa czekając, aż Sakura ustawi wodę dotykał go całował. Kiedy wszystko było gotowe weszli pod prysznic. Całowali się namiętnie i dotykali. Wzięli do rak swoje przyrodzenia i pieścili je. Poruszali się równo i razem. Doszli do małego orgazmu. Po tym wszystkim mydlili swoje ciała i się czule myli. Wytarli się nawzajem ręcznikami. Ubrali się w ciuchy i zjedli śniadanie zrobione przez Sakure.
-Pycha! Masz talent do gotowania.-Powiedział czule Seiji.
-Dzięki! Ciecze się, że ci smakuje.
-Może jutro udamy się na kolację? Co sądzisz?
-Z miła chęcią o ile skończymy tak jak dzisiaj?
-Hm…dobry pomysł.
Po skończonym śniadaniu czule się pożegnali.
-Dzień dobry kochanie.- Powiedział i go pocałował.
-Nieźle dzień dobry na pożegnanie, ale w sumie właśnie,dzień się zaczyna, więc dzień dobry i do zobaczenia wieczorem.


База данных защищена авторским правом ©shkola.of.by 2016
звярнуцца да адміністрацыі

    Галоўная старонка