Дрогобицький державний педагогічний університет імені івана франка історичний факультет




старонка4/42
Дата канвертавання30.04.2016
Памер8.65 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   42

ЛІТЕРАТУРА

  1. Американская социология. Перспективи, проблеми, методи /Под ред., Т. Парсонса. – М, 1971. – С. 234

  2. Основи религиоведения / Под ред. И. Яблокава. – М, 1994. – С. 69

  3. Сорокин П. Человек, цивилизация, общество. – М.,1992. – С. 429

  4. Писманик М.Г. и др. Религия в истории и акультуре. Пермь, 1995. – С. 171

  5. Рагsons Т. Sосіоlogiсаl thеоrу аnd mоdегn sосiеtу. – N.У-І... 1967. – S. 115








Z “FRASZEK” O POEZJI I POECIE Борковскі

WACŁAWA POTOCKIEGO Анджей

(rekonesans badawczy)





1. W kręgu tradycji literackiej

Znamienne, że dawni pisarze, którzy pisali pod natchnieniem “lekkiej muzy”, odczuwali potrzebę głębszej refleksji nad tą formą twórczości5. Nie była to jedynie próba wytłumaczenia publiczności literackiej skąd wziął się pomysł na tego rodzaju wiersze, ale przekonanie, że szeroko pojęte “fraszkopisarstwo” spełnia ważką funkcję obyczajową, społeczną czy polityczną6. Mikołaj Rej w utworze otwierającym Figliki zapisał:


Bo kiedyby ludzie wszytko by w klozie siedzieli,

Tylko myśląc, a bez żartów, wszak by poszaleli7.


Autor Źwierzyńca przestrzegł przed obłędem, jaki grozi tym, którzy nie znają takich żartobliwych utworów8. Ponadto widział w tych tekstach potencjał wychowawczy: “Bo snadniej z cudzych przypadków przypada baczenie” (w. 12). Należy w końcu dodać, że Rej przywołał też dawne autorytety, myślicieli i twórców, co nie stronili od mniej uczonych, poważnych utworów.

Wacław Potocki w tekstach o charakterze metapoetyckim również powoływał się na tradycję literacką, szukając w jakimś sensie usprawiedliwienia dla swej drobnej twórczości. Interesujące przemyślenia na ten temat zawarł poeta w utworze O fraszkach (O I 147 [D]). Krótka narracja przechodzi tu w dialog, którego bohaterami są poeta i jego towarzysz. Ten ostatni przyjął w wierszu rolę apologety Ogrodu. W świat utworu wprowadza czytelnika narrator-poeta, opowiadający o swych dwóch spowiedziach. Przedmiotem wyznań były płody swawolnej muzy. Pierwszy z księży przepowiedział Potockiemu długi czyściec, drugi natomiast piekło. Przestraszony perspektywą potępienia artysta, zdecydował, że zniszczy swój dorobek. Od tego czynu powstrzymał go życzliwy przyjaciel, miłośnik jego fraszkopisarstwa. Przekonał on twórcę, że nie warto niszczyć owoców pracy: “Nie czyń tego, Wacławie, o muzy gra chodzi” (w. 13). Jedynym warunkiem ocalenia danego wiersza jest to, czy nie obrażają one Stwórcy. Bohater dowodzi dalej, iż podobnie jak w świecie natury zmienna pogoda ujawnia swe kaprysy, tak i w sferze kultury powinna istnieć określona rozmaitość. Argumentuje, że już “Z początku świata były fraszki, były żarty” (w. 15). Potocki wymienia następnie pewien zespół autorów, którym przypisywano mało poważne utwory:


Sławnym wierszem z żabami Homer wojny mysze,

Nikczemnego komora Wirgilijusz pisze.

Czytałeś Klaudyjusza w uczonym Senece?

Synezyjus łysinę, Plutarch tak dalece

Świerczka chwali; Heinsius, niżeli ci zdrowszy

W rozumie chrześcijanin księgę pisał o wszy;

Wielką Naso miłości część swych rymów święci.

(w. 23-29)
Przykładem sygnowany imieniem Homera poemat heroikomiczny Batrachomyomachia (Wojna żabio-mysia)9. Jak wyjaśniał Aleksander Brückner w komentarzu do Ogrodu, podgórski poeta wymienia także dzieło zatytułowane Culex, czyli Komar, przypisywane Pseudo-Wergiliuszowi oraz satyryczne opowiadanie Divi Claudii Apokolokyntosis Seneki na temat cesarza Klaudiusza10. Ponadto humoreskę Pochwała łysiny Synezjusza z Kyreny11, a także, jak dowodzi Brückner, dialog Gryllos Plutarcha12. Potocki powołuje się także na twórczość miłosną Owidiusza i przewrotny tekst o pochwale wszy Daniela Heinsiusa13.

W innym wierszu Na fraszki (O II 110 [D]) Potocki objaśnił, szczególnie upartym w swych niepochlebnych przekonaniach na temat fraszkopisarstwa, duchownym, że można w twórczości dawnych autorów, uznawanej skądinąd za wzorcową, odnaleźć również żartobliwe dzieła:


Świadkiem wielki Homerus, świadkiem tego Nazo:

Gdzież srebro bez ołowiu, bez żużlu żelazo?

(w. 13-14)
Refleksje matapoetyckie poety z Łużnej kształtowały się także w odniesieniu do bliskiej poecie tradycji renesansowej14. Wacław Potocki szczególnie upodobał sobie Fraszki Jana Kochanowskiego, które bogate są w uwagi o poezji i poecie. W tym kontekście ciekawie prezentuje się utwór podgórskiego twórcy Do fraszek na wenę poetycką (O I 146 [F]). Wiersz ten koresponduje z utworem Do fraszek (Fr. II 44) poety z Czarnolasu. “Owałaszyć” Potockiego czy “uwałaszyć” Kochanowskiego znaczy tyle, co wykastrować, pozbawić płodności. Odnośnie frywolnej fraszki, może oznaczać to z jednej strony, że wiersz pozbawiony zostanie ciętej pointy, z drugiej zaś przekreśla się w ten sposób pewien zespół, wzbudzających emocje i dyskusje, tematów, które dotykają chociażby sfery seksualności.

Autor Rozkoszy światowej żartobliwie traktuje lęk uosobionych fraszek, drżących przed interwencją wstydliwego cenzora. Są to, jak podkreśla poeta, raczej młode wiersze, bowiem “jeszcze okrajca / Nie zroniły (w. 3-4), czyli nie przekroczyły wieku czterech lat. Konsekwencje kastracji są nieodwracalne, więc lepszym wyjściem jest dać się “poturczyć” (w. 5), obrzezać. W końcowych wersach Potocki podkreśla, że nieuchronna perspektywa działań cenzora zachęca do pilnej lektury wiersza tu i teraz: “Kiedy czemu czas służy, nie wadzi jej zażyć” (w. 8).

Również teksty Wacława Potockiego Na fraszki Kochanowskiego (O II 410) oraz Fraszki i żarty rozmaite, ale trochę bezpieczne (O IV 358) korespondują z wyżej przywołanym wierszem autora Pieśni. W tym pierwszym utworze wiersz Jana z Czarnolasu stał się dla pisarza z Łużnej pretekstem do żartu, którego ośrodkiem stała się godność autora Odprawy posłów greckich. Ostatecznie, nazwisko usprawiedliwia Kochanowskiego z pisarstwa, którego tematem jest miłość. Podgórski poeta przekonuje, iż odbiorca, który nie akceptuje utworów lekkich, swawolnych, nie powinien czytać wierszy poważnych. Proponuje, aby lekturę poprzedzić pijaństwem, co ma zapobiec nadmiernie surowej ocenie twórczości. Dodał też, że poeci pod wpływem pogodnego nastroju, “dobrej myśli” (w. 5) piszą takie wesołe, frywolne drobiazgi literackie.

W końcu należy dodać, że i sam Potocki dystansuje się do mało poważnych tematów. W jednym z utworów (O II 200) poeta porównał pamięć do niewodu, sieci rybackiej, książki zaś do ryb. Duże są znakiem poważnych książek, natomiast małe przypominają miałkie kalendarze lub przewrotne, zabawne teksty sowizdrzalskie:


Kto powikłany albo włok ma bez obierze,

Lepiej go niech dla wróblów porznie na więcierze,

A miasto Liwijusa, Seneki, Tacyta,

Stary kalendarz albo Sowiźrała czyta.

(w. 7-10)
Podmiot mówiący staje po stronie poważnych dzieł, podkreślając, że słaba pamięć przypomina splątaną sieć, którą można przeznaczyć jedynie do chwytania drobnych ptaków, będących synonimem tekstów mniej wymagających. Radzi, by czytelnik dostosował lekturę do swych możliwości intelektualnych.
2. W obronie fraszkopisarstwa
Ogród Potockiego szczególnie mocno nasycony jest utworami, które w rozmaity sposób realizują temat obrony zbioru przed nieuzasadnioną krytyką. W tę apologię wpisują się omówione wyżej teksty, powołujące się na tradycję literacką, autorytety. Jednakże, prócz racji, odwołujących się do dorobku dawnych autorów, pisarz podgórski szukał innych jeszcze argumentów, mogących zmienić nieprzychylne nastawienie czytelnika.

Przykładem wiersz Na fraszki (O I 423). Potocki wyjaśnił, że jego twórczość nie posiada charakteru paszkwilanckiego, “Na ktosia to pisano […] (w. 4), czyli nie odnosi się wprost do określonych osób czy zdarzeń, które miały miejsce w rzeczywistości. Podkreślił, że jako twórca wykorzystuje pewne “obrazy” (w. 4), odsłaniające jedynie ogólne prawdy o człowieku, sposobach jego postępowania, naturze czy skłonnościach. Poeta przypominałby pod tym względem kaznodzieję, pouczającego wiernych, “I nie jeden się grzesznik zawstydzi w kościele / Chociaż rzecz o kim inszym […]” (w. 6-7), za pomocą ogólnych przykładów. Potocki dodał, iż prawda jest jak gorzkie lekarstwo poddane w żarcie-cukrze. Zaznaczył jednocześnie, że nie sposób znaleźć uznania w oczach wszystkich czytelników. Tego, jak podkreślił, nie potrafił nawet bóg Jowisz. Pisarz z Łużnej przedstawił pewne typy odbiorców, odmiennie reagujących na przesłanie tekstu. Podmiot mówiący stanął jednak po stronie humoru oraz zabawy intelektualnej. Ostatecznie też nie zabronił czytelnikom krytyki fraszkopisarstwa, dodając, że można to czynić, ale nie w obecności autora: “Wolno, bylem nie słyszał, mym fraszkom nałajać” (w. 20), podkreślając tym samym osobisty stosunek do własnej twórczości.

Równie interesująco prezentuje się pełen biblijnych aluzji wiersz Na fraszki (O II 37), gdzie Potocki wyjaśnił, że jego utwory nie obrażają Boga, Kościoła czy generalnie osób szlachetnych i zacnych. Nie wydaje się też autorowi Tygodnia stworzenia świata, aby grzeszył, rozśmieszając swymi żartami uczciwych ludzi. Ponadto, pisarz z Łużnej nie dostrzegał moralnych dylematów w przestawianiu kwestii, związanych z naturą człowieka, w czym utwierdziła go zwłaszcza lektura Pisma Świętego:
Co się tycze w mych fraszkach przyrodzonych rzeczy,

Stanie mi Jakub, Judas, Lot, Dawid w odsieczy.

Kto się grzechu za lada okazyją chwyta,

Zgorszy się i z Biblijej, choć fraszek nie czyta;

Kto zaś afekt w sekwestrze i cnotę ma w ręku,

Z samych się rzeczy, nie rzkąc z słów nie gorszy dźwięku.

To, czemu się w pijanym rodzicu Cham śmieje,

Sem, zamrużywszy oczy, z Jafetem odzieje.

(w. 11-18, s. 248-249)
Poeta powołał się na świat Biblii, w którym często ujawniają się mroczne strony kondycji ludzkiej, wskazując jednocześnie konkretne persony, będące przykładem ambiwalencji etycznej15. Podkreślił, że jedynie osoby wyzute z zasad, szukające okazji do grzechu, ulegają zgorszeniu. Co więcej, w tym przypadku źródłem deprawacji może być Święta Księga. Odmiennie człowiek prawy, który panuje nad emocjami. Ten, jak podkreślił pisarz, nie ulegnie zgorszeniu nie tylko pod wpływem słów, ale i cudzych czynów. Potocki przywołał obrazy biblijne, uwyraźniający obie postawy. Przykładem synowie Noego, którzy odmiennie zareagowali na nagość ojca (Rdz 9,18n.).

Przekonującą apologię drobnej twórczości zawarł autor Wojny chocimskiej w utworze Do tegoż (O II 106), gdzie porównał czytanie wierszy do przyrządzania miodu. Wacław Potocki z właściwą sobie inwencją konceptualną, dokonał obrony własnego fraszkopisarstwa. Poeta porównał czytelnika do człowieka sycącego miód. Podczas owego procesu wydzielają się pozornie zbędne “szumowiny”. Rozsądny gospodarz, przykładem oszczędny Żyd, nie pozbywa się ich, ale, odłożywszy je, uzyskuje z nich pożyteczny ocet. Scena ta obrazuje sposób, w jaki należy korzystać ze zbioru. Uważna lektura przypomina sięganie w głąb owego naczynia, w którym znajduje się smaczna “patoka” (w. 5). Owa słodycz jest trudna do zdobycia, wymaga określonego wysiłku, inaczej niż sięganie do tego, co znajduje się na powierzchni.

Również w przywoływanym już utworze Na fraszki (O II 110 [D]) Potocki dokonał obrony swych drobiazgów poetyckich. W wierszu odsłania się paralela między światem natury i literaturą. Zmiany zachodzące w przyrodzie posłużyły zobrazowaniu specyfiki drobnej twórczości podgórskiego twórcy, który zaapelował zwłaszcza do osób duchownych (“Odpuść, jeśli co nie w smak, albo opuść raczej” [w. 26]), aby podczas lektury ostatecznie pomijać fragmenty naruszające osobiste poczucie smaku.

W utworze Żart odżartowany (O III 17 [P]) twórczość poetycka stała się przedmiotem dowcipnej wymiany zdań pomiędzy bohaterami poetą i czytelnikiem:


Smakując fraszki moje pan jeden powiada:

“Wiem, co bym dał, żebym miał takiego sąsiada”.

“Dać – rzekę – Mości Panie, wioskę mi i drugą,

I sąsiadem mnie oraz będziesz miał, i sługą”.

(w. 1-4)

Czytelnik informuje twórcę, że wie, co mógłby oddać w zamian za możliwość sąsiadowania z nim. W tym miejscu w słowo wchodzi mu rozmówca, który dopowiada, że łatwo nawiązać zażyłość. Podaje prosty sposób na zyskanie sąsiedztwa i przyjaźni, wyjaśniając, że sprawę może uprościć podarowanie mu pobliskich włości. Drogi prezent sprawi, że stanie się wtedy nie tylko sąsiadem, ale też sługą. Wypowiedź wierszopisa spotkała się jednak z ripostą:


Na to ów: “Panie Bracie, nie masz tak dalece

Co dzielić; za fraszki dam ort w biblijotece.

Konwersacyją ludzką kto wioskami płaci,

Choćby najmilsza była, prędko się ochwaci”.

(w. 5-8)
Bohater podkreślił, że teksty te nie są więcej warte niż ort (kilka groszy). Ponadto rozmowa jako środek płatniczy nie sprawdza się. Szybko znudzi się temu, kto otrzymuje taką zapłatę. Odmiennie posiadłości, będące w cenie i gwarantujące człowiekowi stabilny byt. Poeta jednakże kwestionuje takie stanowisko:
“Żartuję, Dobrodzieju; za wszytkie twe włości

Nie przedałbym swobody i mojej wolności.

Dość i na mnie za stołem posiedzenia twoim.

Spuszczam to szczęście w pańskich, wijoliście, uszu,

Bo po nich wioski skaczą, jak po Orfeuszu”.

(w. 9-14)

Potocki odpowiada rozmówcy, iż rzeczy materialne nie są w stanie sprostać pewnym uniwersalnym wartościom. Mowa o duchowej suwerenności człowieka, czego świadectwem jest literatura. Jednocześnie poeta, przywołując postać Orfeusza, komponuje groteskowy obraz odbiorcy, którego upodobania ograniczają się jedynie do pragnienia posiadania owych majętności16.

Wśród wierszy adresowanych do publiczności literackiej uwagę zwraca tekst Fraszki


(O IV 1), w którym poeta broni własnej twórczości przed sądami nazbyt surowych czytelników. Poeta wyjaśnił odbiorcy, że prezentowane przez niego teksty to przeważnie “fraszki”, czyli w istocie jakieś drobnostki, błahostki17, którym nie warto poświęcać czasu i uwagi:
Jeśli poważniejszego czego chcecie, panie,

Fraszki to tu: szkoda by czasu psować na nie.

(w. 1-2)

W tym kontekście Potocki zwraca uwagę sam proces powstawania poszczególnych wierszy, tłumacząc, że to, co można przeczytać w pół godziny powstawało w istocie latami. Dodał, że tej robocie literackiej towarzyszyły rozmaite życiowe wydarzenia i wypadki. Zmienny marzec czy postny piątek znamionują dynamikę człowieczego życia oraz rozmaite koleje losu. Pisarz wyjaśnił, iż obecność w jego twórczości tekstów żartobliwych, swawolnych wynika z samej natury rzeczy. Analogią jest dla autora Tygodnia stworzenia świata chociażby schizma, rozłam chrześcijaństwa czy zarośnięte chwastem pole uprawne18. Podgórski twórca porównał lekturę wierszy do czynności jedzenia, utwory zaś do różnych potraw19. Fraszki przypominają owe ciężkie dania, które mogą nie przypaść do gustu komuś lubiącemu słodkie ciasta. Warto dodać, że gdzie indziej poeta śmieje się, że słuchanie takich wierszy sen przywodzi (O II 41)20.

W obronie fraszkopisarstwa wystąpił poeta nadzwyczaj zdecydowanie w utworze Na wiersze bezpieczne (O IV 359):
Precz stąd, matrony, precz, panny i mniszy,

Precz, kto swobodnych żartów nierad słyszy,

Choć ani nagość, moim rozumieniem,

Ani każdą rzecz swoim zwać imieniem

Jest wszeteczeństwo; tak i ciało człecze

Gdy kto wymieni, już plugawo rzecze.

(w. 1-6)
Potocki mocno zaprotestował przeciw surowym ocenom płodów swawolnej muzy, formułowanym przez określone grupy czytelników. Mowa o matronach, czyli dostojnych, zarazem niemłodych już kobietach, wstydliwych pannach, w końcu zaś o przedstawicielach stanu duchownego. Poetę zdumiewa fakt, że wskazani odbiorcy nie tolerują tekstów żartobliwych, pogodnych, traktujących chociażby o nagości. Ujawnił również swe rozdrażnienie w kontekście kojarzenia z wszeteczeństwem już samych słów, odsyłających do ludzkiego ciała. Należy podkreślić, że autor Ogrodu często odpierał zarzuty o rzekomej niemoralności wybranych wierszy. Podkreślił to już mocno w samym tytule zbioru i powtórzył w tym utworze:
Czystemu wszytko, choć czyta, choć słucha,

Tak gołe czyste, jako i opucha.

(w. 7-8)
Poeta podkreślił, że czytelnikowi, który nie jest obciążony jakimiś winami, występkami, nie może zaszkodzić lekki, żartobliwy utwór, dowodząc tego na przykładzie biblijnych bohaterów Adama i Ewy (Rdz 1-2). Autor Periodów dostrzegł pewne zbieżności, analogie pomiędzy wydarzeniami w mitycznym Edenie, a rzeczywistością związaną z odbiorem tekstu literackiego. Podobnie jak pierwsi ludzie naruszyli Boży zakaz zrywania owocu z drzewa poznania dobra i zła, tak też czytelnik, bezmyślnie wcielający w życie to, co przeczytane czy usłyszane, przekracza określoną granicę moralną. Podmiot mówiący podkreślił jednocześnie, że człowiek ma prawo widzieć i słyszeć, nie powinien się jednak gorszyć. Potocki przewidział jednak niezrozumienie tych zaleceń przez niektórych czytelników, doradzając, aby w ogóle nie sięgali po tego rodzaju twórczość:

[...] Lecz kto wzrok słaby i ckliwe ma uszy,

Że go leda co do zgorszenia ruszy,

Precz stąd, jakom rzekł, niech nie piecze zgaga,

Kiedy się muza rozbierze do naga;

I gdy mi służyć rozkazano w łaźni,

Precz, niech się darmo skrupulat nie draźni.

(w. 27-32)


Ostatecznie poeta zniechęca do lektury osoby, które cechuje przesadna wrażliwość. Czyni to z determinacją, używając mocnych rozkaźników – “precz” (w. 29 i 32), starając się ostatecznie uprzedzić jadowite komentarze na temat swego fraszkopisarstwa21.

Pośród wierszy skierowanych do odbiorców twórczości podgórskiego poety wyróżnia się tekst Do czytelnika (O IV 192). Potocki zaznaczył, że nie warto zapoznawać się z fraszkami, nie będąc w odpowiednim nastroju; smutek lub jakieś nieodległe nieszczęścia nie służą właściwej lekturze. Przykładem Hannibal, który, jak wynika z relacji historyka, śmiał się obłąkańczo po klęskach zadanych Kartaginie przez Rzymian22. Autor Moraliów porównał też lektora do chorego biesiadnika. Analogicznie rzecz ma się z wewnętrznym usposobieniem człowieka, decydującym o odbiorze tego rodzaju twórczości. Podkreślił, iż wtedy lektura przypomina jedzenie drewna. Na koniec zaznaczył, że w czasie obcowania z tymi drobiazgami poetyckimi potrzebne są zwłaszcza “wesoła cera” (w. 15), czyli radosne usposobienie oraz “myśl otwarta” (w. 15).

Utwór Koniec fraszek (O IV 546) zamyka przedostatnią część Ogrodu. W wierszu tym poeta wyraził obawę, co do wymiaru etycznego swej twórczości:
Dosyć fraszek, Wacławie, i nazbyt tych brydni!

Żal się Boże strawionych na tym godzin i dni.

Byś jeno sam nie płakał, gdy chcesz inszych śmieszyć.

I żartem ci to może, i żartem, człek zgrzeszyć.

(w. 1-4)
Frapujące, że Potocki poucza siebie samego. Wyraża żal, że tak dużo czasu poświęcił pisaniu błahych wierszy. Poeta ujawnia także lęk przed grzechem, co wiąże z tą dziedziną aktywności twórczej. W dalszej części utworu podgórski pisarz przywołał konteksty eschatologiczne, uwyraźniając lęk przed ostatecznym potępieniem. Dodał, że w zaświatach należy spodziewać się pełnej jawności myśli i słów. Stąd w wierszu pojawia się wezwanie do pisania “rzeczy godniejszych” (w. 10), czyli poważnych, traktujących o cnocie. Zaraz jednak Potocki dopowiedział, że jego zbiór obfituje w tego rodzaju drobiazgi poetyckie. W końcu, co znamienne dla autora Rozkoszy światowej, rozwinął w utworze apologię własnej twórczości:
Kto zły, i bez fraszek zły; dobremu nie szkodzą;

Osy i stąd jad biorą, skąd pszczoły miód słodzą.

Rozum a śmiech, to różni człowieka od zwierza.

Kto ma być u dyjaska, zgorszy się z pacierza.

(w. 21-24)
Jest to w zasadzie stale ponawiana myśl przez podgórskiego pisarza, który protestował przeciw określaniu jego wierszy mianem amoralnych, zepsutych. Warto dodać, że pojawiający się wyżej obraz złej osy i pracowitej pszczoły pojawił się także w rozbudowanym tytule zbioru. Widać w tym konsekwencję pisarza, który powraca do mocno ugruntowanych w kulturze przykładów.
3. Fraszki a “rzeczy nabożne”
Dylematy związane z komponowaniem frywolnych drobiazgów ujawniają się w zbiorze zwłaszcza w kontekście twórczości “nabożnej”. Przykładem wiersz Na swoje fraszki (O I 439). Poeta poskarżył się, że papier zdrożał, dlatego przestrzegł swe drobiazgi poetyckie, iż, do czasu aż ten nie stanieje, będzie pisał jedynie teksty religijne. Należy dodać, że artysta spogląda na swą twórczość również w perspektywie spaw ostatecznych, obawiając się, że całą energię twórczą poświęci na pisanie rzeczy błahych:
Wolę rzeczy nabożne, nim muza wystydnie,

Niż do szkody przydawać szkodę, pisząc brydnie […]

(w. 9-10)
W utworze rysuje się także lęk przed Bogiem-Sędzią, który, jak przewiduje podmiot mówiący, wyda ostateczny werdykt, uwzględniwszy najpierw wszelkie słowa i myśli człowieka.

Ambiwalentny stosunek do płodów swawolnej muzy ujawnił autor Wojny chocimskiej w utworze Przy posłaniu fraszek po nabożnych rzeczach (O II 9). Utwór skierowany jest do zagadkowej czytelniczki23. Potocki dokonał tu przewartościowania własnej twórczości, doceniając bardziej teksty poważne, które nazwał “dziećmi” (w. 6), natomiast innym, służącym rozrywce, nadał miano “bękartów” (w. 6)24. Podobnie w utworze Na wiersze moje (O IV 453):


Miał syny stary Jakub, miał też i bękarty.

Niechaj idą bezpiecznie na osobne karty.

(w. 13-14)
Uwagę zwracają zarówno aluzje do Pisma Świętego i przypomnienie historii Jakuba, który miał potomstwo z nieprawego łoża (Rdz 35,21-26), jak też fakt, że poeta rzeczywiście oddzielił w części IV Ogrodu swawolne fraszki od “rzeczy nabożnych”.

Stałym zagadnieniem, które powraca w wierszach autora Tygodnia stworzenia świata, jest przedstawianie stosunku czytelników do twórczości, dotykającej spraw duchowych. Przykładem wiersz Wolą ludzie fraszki czytać niż rzeczy nabożne (O III 37). Potocki sugestywnie ukazał pasje czytelnicze pewnego gościa, który wyraził niezadowolenie z faktu, że wśród pism, jakie odnalazł wśród ksiąg podgórskiego poety, nie znalazł fraszek i żartów. Poeta pouczył go w odpowiedzi apologiem o kogucie i perle:


“Źle, Panie Bracie!” Aż ów: “Co dała natura”.

Patrzcież Ezopowego, rzekę, w śmieciach kura,

Co niźli dyjamenty i niż perły śliczne

Wolał jedno jęczmienne lub ziarnko pszeniczne!

(w. 5-8)

Potocki sięgnął po bajkę, która otwiera zbiór Przypowieści Ezopowych (ok. 1600)25. Ta opowieść ma określony wymiar dydaktyczny. Kogut, wybrawszy zgodnie ze swą naturą ziarno, podjął niewłaściwą decyzję. Poeta ostrzegł, że nie zawsze wybór zgodnie z przyrodzonymi upodobaniami jest korzystny dla człowieka, zwłaszcza w perspektywie rzeczy ostatecznych. Odsłania tę ideę poprzez obraz zabitej kury, która zostaje przyrządzona do spożycia. W tym kontekście istotne wydaje się to, jakim zabiegom poddawana jest ona w kuchni. Czynność gotowania, pieczenia posłużyły Potockiemu do ukazania mąk piekielnych26.

Kwestia twórczości, dotykającej zagadnień duchowości, a także jej konfrontacji z płodami lekkiej muzy, powróciła w utworze Większy gust ludzie mają w fraszkach niż w rzeczach nabożnych (O III 80 [P]). Jak pisał Aleksander Brückner jest to jedna z ciekawszych fraszek Potockiego, zwłaszcza, że poeta wymienia dzieła, które nie ocalały lub trudno ustalić ich charakter27. Tekst zbudowany jest na kształt gęsto przeplatanej dialogiem relacji z towarzyskiego spotkania. Bohaterami wiersza są bywały w świecie gość oraz poeta. Potocki ironicznie wypowiedział się na temat modnego towarzysza bywałego w innych krajach, którego przyszło mu gościć: “Przyjechał do mnie grzeczny ze wszech miar galantom” (w. 2). Na wyraźne życzenie przybyłego, zainteresowanego twórczością literacką, poeta pokazał część swego dorobku, eksponując zwłaszcza teksty o charakterze nabożnym:

Więc Arfę Starego mu Testamentu z Nowym,

Potem kładę Pieluszki z Krzyżem Chrystusowym,

Wieniec Maryjej Panny, Pieśni do zbawienia.

Darmo; nie przypadnie mu nic do podniebienia.

Kładę Prześladowanie bożego kościoła;

Toż historyje, które z potem zbierał z czoła.

(w. 7-12, s. 563)


Wyłożone księgi o poważnej tematyce wyraźnie zniechęciły owego “galantoma”, domagającego się od gospodarza wierszy żartobliwych, swawolnych. Zachwyt gościa nad lekką muzą wywołał jednak sprzeciw poety, który przyjął tu rolę moralisty:
“Niegodny – rzekę – brydnie, żeby je tak chwalić;

Owszem, żeby nie żyły po mnie, myślę spalić.

Mająli gorszyć ludzi, samym gorzeć lepiej,

Dosyć wszyscy za światem bieżą jako ślepi”.

(w. 23-26)
Potocki dostrzegł w upodobaniach czytelnika zagrożenie, które uwyraźnia się w kontekście spraw ostatecznych człowieka. Ludzie w wierszu porównani zostali do ślepców, podążających za tym, co złudne, przemijające. Poeta spróbował także dokonać swego rodzaju rozgrzeszenia, przekonując, że w tych lekkich, swawolnych utworach potępiał jedynie występki oraz wady ludzkie. Dodał, iż swą twórczość poleca Najwyższemu. Ponadto w utworze jest mowa o ludziach, którzy dokonują konkretnego wyboru czytelniczego i zamiast tekstów religijnych przyswajają płody lekkiej muzy. Są oni jak arbitrzy, którzy rozsądzają wyższość określonych racji. Jednakże, co podkreśla podmiot mówiący, wybranie określonych upodobań pociąga za sobą nieodzowne konsekwencje. Ujawniają się one w perspektywie rzeczywistości pośmiertnej. Otóż owi sędziowie poddani zostaną przez Stwórcę osądowi ze względu na swe osobiste rozstrzygnięcia.

W podobnej tonacji utrzymany jest wiersz Na poważne wiersze do czytelnika (O III 217). Utwór ma charakter dydaktyczny. Poeta nakreślił tu obraz odbiorcy, który chętniej czyta drobiazgi lekkie, niepoważne, mniej zaś interesuje się dziełami duchownymi, uwyraźniając jednocześnie opozycję między sferą sakralną i świecką. Przestrzegł, iż wybiórcza lektura wierszy, zwłaszcza pomijanie tekstów poważnych jest błędem, zwłaszcza w odniesieniu do rzeczywistości pośmiertnej. Zaznaczył, że człowiek po śmierci zapewne spotka się z takim selektywnym podejściem do jego uczynków: “Będą też na sądnym dniu twoje mijać cnoty” (w. 5). Wszystko to nastąpi w okolicznościach oraz scenerii, przypominającej salę sądową. Przeciw sądzonemu wystąpi “straszny instygator” (w. 7), czyli oskarżyciel, który wyeksponuje jedynie złe postępki pozwanego.

W innym wierszu O fraszkach (O IV 262) poeta wyłożył czytelnikowi powody, dla których obok wesołych, satyrycznych drobiazgów, pojawiają się w zbiorze “rzeczy poważne” (w. 1). Potocki uzasadnił wielogłosowe ukształtowanie zbioru, odwołując się do wyobraźni egzystencjalnej odbiorcy. Porównał całość do pokarmu dla konia, w którym znajduje się pożywny owies, jak też sieczka (pocięta słoma), mająca znikomą wartość. Jak przekonuje autor Ogrodu, ma to swe uzasadnienie, gdyż zwierzę karmione jedynie zbożem najpewniej ochwaci się i straci apetyt. Podobnie człowiek, który czyta wyłącznie utwory poważne, traci ochotę do ich lektury. Podmiot mówiący wyjaśnił, że układ wierszy w zbiorze, czyli przemieszanie tekstów lekkich i poważnych ma swe uzasadnienie. Tłumaczył to też odmiennością usposobienia i upodobań odbiorców. Potocki zdecydowanie przekreślił zarzut o niemoralności swej poezji, podkreślając, że problem ten leży po stronie czytelnika, nie tekstu. Wyjaśnił, że na człowieka dobrego można oddziałać poprzez słowo: “Dobry może co schować do serca przy uszach” (w. 20). Odmiennie zły, ten nie zmieni się nawet pod wpływem groźby wiecznego potępienia.

1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   42


База данных защищена авторским правом ©shkola.of.by 2016
звярнуцца да адміністрацыі

    Галоўная старонка